Autorką mangi jest Ayumi Komura. Zawiera ona 119 rozdziałów mieszczących się w 17 tomach. Jest więc trochę czytania.
W mandze szybko się wyjaśnia, że En Shinohara - chłopak Hinaty - ma bardzo ważny powód stojący za jego przebierankami. Jest do nich niemalże zmuszony. Nienawidzi on swojej płci do tego stopnia, że nawet jego własne odbicie budzi u niego agresję. Do płci pięknej natomiast pała niezwykłym uwielbieniem. Dlatego też chce za każdym razem w lustrze widzieć piękną dziewczynę. Bo przebrany En również jest bardzo urodziwy, przez co ma w swojej szkole rzeszę fanów (męskich, ku jego nieszczęściu).
Hinata staje więc przed trudnym zadaniem - wytrwać w związku z
chłopakiem bardziej dziewczęcym od niej. Może i będą mieli wiele
problemów, ale w końcu to przystojniak i kilka damskich ciuszków tego
nie zmieni. Przez całą mangę będziemy śledzić ich losy. Ale i nie tylko
ich.
W Usotsuki Lily jest dużo postaci pobocznych, a większość z nich to
pary. Niektóre są z nami od niemalże początku, inne schodzą się dopiero w
trakcie trwania historii. Każdej z nich są też poświęcone osobne
rozdziały, przez co możemy się z nimi lepiej zapoznać. Gdyby nie to,
pewnie byśmy się w końcu pogubili. Wśród par, oprócz tych damsko
męskich, pojawia się jedna para lesbijska i wątek powolnego tworzenia
się pary gejowskiej (już całkowicie na koniec mangi, więc nie wiadomo,
co z tego wyszło).
Postacie są bardzo różnorodne i prawie każda ma jakąś wyróżniającą ją
cechę. Chyba tylko główna bohaterka jest całkowicie normalna. Dzięki
temu nie idzie się więc zanudzić patrzeniem na kolejną parę podobną do
poprzedniej.
W mandze jest kilka absurdów (np. zatrzymanie się w czasie, przez co
wszyscy są ciągle tej samej klasie), ale wszystko jest tłumaczone przez
autorkę: "przecież to manga". Całe szczęście nie razi to w oczy, więc
można wybaczyć. Sama obecność autorki jest mocno zauważalna. Wypowiada
się ona po niemal każdym rozdziale (czasem na kilka stron) i prowadzi
nawet kącik Q&A. Jest sympatyczna i nawet miło się to czyta.
Kreska nie jest najładniejsza, ale nie razi też w oczy. Oczywiście,
najlepiej narysowane są sceny z prezentacją przebrania Ena - w końcu on
jest tutaj gwiazdą.
Jest to manga na kilka posiedzeń, którą przyjemnie się czyta. Jednak nie
jest też dla każdego. Prawie cały czas mamy przed oczami postać
przebranego za dziewczynę faceta (a epizodycznie nawet inne postacie
przebierają się za płeć przeciwną), co niektórych może odrzucić. Więc,
gdy ktoś zdecydowanie nie lubi takich klimatów, to niech się nawet za to
nie zabiera.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz